Zadzwoń: 32 355 48 00; +48 519 546 100, Napisz do nas: biuro@ksj.pl
AAA Odwiedź nas na
AKTUALNOŚCI

1942 – 17 lipca – 2021

79. rocznica wydania wyroku śmierci na sługę Bożego ks. Jana Franciszka Machę. Homilia ks. dr. hab. Henryka Olszara

W kolejną rocznicę związaną z życiem ks. Jana Machy – rocznicą wydania na niego w katowickim sądzie przy ul. Andrzeja wyroku śmierci – przypominamy homilię ks. dr. hab. Henryka Olszara wygłoszoną 17 lipca 2020 roku w kościele św. Józefa w Rudzie Śląskiej, która z inicjatywy Księgarni św. Jacka poprzedziła spotkanie zw. z premierą książki Agnieszki Huf pt. Zawsze myśl o niebie… Historia Hanika – ks. Jana Machy (1914-1942)

Gramatyka życia ks. Jana Machy

            Lata 2018-2025 to czas nasycony ważnymi rocznicami związanymi z odzyskaniem niepodległości przez Polskę, trzema powstaniami i plebiscytem na Górnym Śląsku, przyłączeniem części Górnego Śląska do Polski, powstania Administracji Apostolskiej na Polskim Śląsku i diecezji katowickiej z jej własnym biskupem. Przeżywamy siedem lat bogatych w wielkie wydarzenia. W gąszczu oficjalnych obchodów wybija się postać błogosławionego „niejako już” ks. Jana Machy.

            Kluczem do zrozumienia jego biografii jest otwarty katalog pojęć będących filarami, na których opiera się – jak to nazwał św. Jan Paweł II – ludzka „gramatyka życia”. To podstawa funkcjonowania nie tylko jednostek, ale i całych społeczności ludzkich – rodzin, wspólnot, narodów. W jego życiu należy obracać się wokół takich wyrazów, jak: powołanie, Polska, cierpienie, rodzina, ojczyzna, sumienie, historia, praca, męstwo, naród, totalitaryzm, przebaczenie. To był człowiek o wielkich marzeniach i ogromnej odwadze.

W 1965 roku nakładem drukarni Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie ukazał się trzytomowy utwór wspomnieniowy Juliusza Grządziela zatytułowany Ślązacy. Opis Procesji Dziejowej Ludu Śląskiego poprzez Ziemię Piastowską i Polskę do Ojczyzny Niebieskiej. Autor, pochodzący z Klimzowca, zaangażowany w okresie międzywojennym w życie lokalnego Kościoła, w swym obszernym dziele (1200 stron, 213 rozdziały) opisał życie religijne (i nie tylko) na Śląsku i przypomniał wielkie postacie tej ziemi. Ukazał jak wielką rolę w historii tej ziemi od wieków odgrywał Kościół i jak zawsze blisko duchowni byli przy swoich wiernych. Wśród opisywanych losów kilku rodzin śląskich znajdują się także familia Machów. W jednym z ostatnich rozdziałów pisze tak:

„1 listopada 1960 [roku] (…). W Chorzowie Starym, w kościele św. Marii Magdaleny skończyła się suma i ludzie śpieszyli do domów. Paweł Macha czekał przed kościołem na zaproszonych gości na obiad. Byli to wnukowie starych powstańców Malca, Mękarskiego i Żyłki; Malca reprezentował wnuk Gembalski z rodziną, Mękarskiego Stanienda z rodziną, a Żyłkę Paweł Barakoński z rodziną.

Po obiedzie zapalił Macha fajkę z cybuchem, inni kurzyli cygara, a dzieciom dano dropse. Wszyscy czekali na opowiadania dziadziusia Machy. Ten pykał fajkę, puszczał duże kłęby dymu, odchrząknął i rzekł: «Pamiętam Nowy Rok 1900, miałem wtedy 14 lat, a żona (Anna Cofałkówna) 9 lat. Oboje pamiętamy kazanie noworoczne ks. Aleksandra Skowrońskiego. Pamiętam starego wiarusa Teodora Malca, który już dawno zmarł, a z innych sąsiadów, wiem, że żyją jeszcze blisko 100-letni Karol Woźny i Marcin Lubowiecki. 60 lat przeminęło; przez Śląsk przeszły dwie wojny, trzy powstania, dwie okupacje i apokaliptyczne furie. Ożeniłem się, wychowałem rodzinę, dzieciom dałem wykształcenie a syn, Jan Franciszek został kapłanem przez hitlerowców za pełnienie dobrych uczynków został ścięty. Jego nazwisko widnieje na pomniku bohaterów w Rudzie Śl. Koledzy – Księża wznieśli mu na naszym cmentarzu mogiłę i pomnik z napisem: ‘Przechodniu! Ciała mego tu nie ma, ale odmów na tym miejscu, Ojcze nasz, za spokój mej duszy’. Ma się rozumieć, że śmierć mego syna była dla mnie i mej żony ciosem okrutnym. To mnie pociesza, że znajduje się w bardzo dobrym towarzystwie, bo tuż przy bohaterskim O. Maksymilianie Kolbe i wśród tylu milionów męczenników pomordowanych przez Hitlera i Stalina. Siedemnaście lat minęło od śmierci syna, ale rana w sercu dotąd nie zagojona. Dzisiejsze święto wsącza w nasze serca balsam ukojenia, dodała Anna Machowa, bo z jednej strony mamy nadzieję, że syn już jest w gronie zwycięzców-męczenników, a z drugiej cieszymy się nadzieją dojścia wnet do Ojczyzny niebieskiej i zobaczenia się z ukochanymi w niebie. (…). A teraz udajmy się na cmentarz, aby na przystrojonych grobach zapalić światła», zawołał Macha”.

Kim był ten kapłan, przy którego nagrobku i to tylko symbolicznym postawionym na cmentarzu w Starym Chorzowie do dziś na chwilę zadumy wielu się zatrzymuje?

Dziś wiemy, że jest błogosławiony, że jest męczennikiem za wiarę.

Nadszedł ów dzień 17 lipca 1942 roku. Do gmachu katowickiego sądu przybyli bliscy ks. Jana Machy: jego rodzice, siostra matki Klara Frymel i siostra Róża. Do sali sądowej nie zostali wpuszczeni. Rozprawa toczyła się od 9.00 do 13.00 i po przerwie od 14.00 do 19.00.

fot. domena publiczna, budynek sądu przy skrzyżowaniu ul. Mikołowskiej i ul. Andrzeja (ok. 1907 r.)

Księdzu J. Masze zarzucono to, że wspierał polskie rodziny i został oskarżony o zdradę stanu. Świadkami występującemu przeciwko oskarżonemu byli gestapowcy: Baucz i Gawlik. Adwokatowi odebrano prawo głosu, dlatego ks. Jan sam wygłosił półtoragodzinną mowę obronną. Uzasadniał swoją postawę tym, że jako kapłan czynił wszystko na wzór Jezusa. Przez cały dzień ks. Jan nie otrzymał nic do jedzenia i picia. Rodzina przez cały czas czuwała na korytarzu i nawet w czasie przerwy nie pozwolono im zbliżyć się do oskarżonego.

Wreszcie wieczorem wydano wyrok: kara śmierci przez ścięcie. Ksiądz Jan przyjął wyrok spokojnie. A jak wiadomość o karze śmierci przyjęła rodzina? Wspominała o tym obecna na miejscu Róża, siostra ks. Jana:

„Rodzice siedzieli na korytarzu w kącie, ja zaś stałam tuż przy drzwiach. Jak drzwi się otworzyły widziałam Hanika w kajdankach. Powiedział głośno „Rózia – kara śmierci, ale choć zaraz za nami”, było ich trzech. Rodzice nie potrafili iść tak prędko. Skazańców wprowadzili do windy. Ja pobiegłam szybko pod bramę więzienia, a rodzice powoli, bo był to dla nich ogromny cios. Przyszłam pod bramę więzienia i domagałam, by strażnik nas wpuścił do więzienia, ale on żądał ode mnie przepustki, a ja nie miałam nic, ale za chwilę ktoś mnie po ramieniu klepie, a to brat. Zaczekaj, najpierw my musimy wejść, a potem Wy. No i tak było, osądzeni weszli i zostaliśmy wpuszczeni do pokoju przyjęć w więzieniu. Każda rodzina była w jednym kącie. Brat Hanik prosił tylko, żeby się napić i wszyscy osądzeni, ale strażnik powiedział, że nie wolno. Brat nawet mówić nie potrafił, ale powiedział «Zostańcie». Jedno prosił, żeby zrobić odwołanie, wyrok może być wykonany do 99 dni. Razem z nim byliśmy 15 minut, nie wolno było się nawet pożegnać, mamie i ojcu było bardzo ciężko”.

W brewiarzu przekazanym po śmierci ks. A. Gaszowi pozostawił kartkę napisaną własnoręcznie: „Macha Johann zum Tode verurteilt den 17 VII 42” – „Macha Jan skazany na śmierć 17 VII 42” oraz modlitwę do Chrystusa o miłość, w której napisał „Oddaję się Jemu z całą moją osobowością”. Egzekucja ks. Jana Machy odbyła się krótko po północy, czyli już 3 XII 1942 roku. Właśnie rozpoczął się pierwszy czwartek miesiąca – dzień kapłański.

Pamięć o ks. Janie zachowywali po wojnie zwłaszcza jego bliscy. Z pieczołowitością zbierali wszelkie pamiątki po zmarłym kapłanie. W prasie ukazało się wiele artykułów na jego temat. A jego postać i przejmujący list zamieściła w swej książce Benedicta Kempner pisząca w latach 60-tych XX wieku o kapłanach postawionych przed trybunałem hitlerowskim. Jego biogram znalazł się w Martyrologium polskiego duchowieństwa rzymskokatolickiego pod okupacją hitlerowską w latach 1939-1945. Fragmenty wspomnień kapelana więziennego, towarzyszącego ks. Janowi przed śmiercią oraz jego list do rodziny znalazły się w zbiorze dokumentów opublikowanym przez Instytut Pamięci Narodowej Represje wobec duchowieństwa górnośląskiego w latach 1939-1956 w dokumentach. W połowie lat 90-tych XX wieku, gdy trwały prace przygotowawcze do procesu beatyfikacyjnego męczenników II wojny światowej przypomniano również postać ks. Jana Machy. W oparciu o historię życia ks. Jana w 2011 roku Dagmara Drzazga nakręciła film dokumentalny „Bez jednego drzewa las lasem zostanie”.

Po zakończeniu wojny, na cmentarzu w Rudzie Śląskiej postawiono pomnik z pamiątkową tablicą ku czci zamordowanych przez hitlerowców, w tym ks. Jana Machy. Jego nazwisko znalazło się na tablicy zawieszonej w przedsionku katedry Chrystusa Króla w Katowicach pośród innych kapłanów, którzy zginęli w okresie okupacji niemieckiej. W roku 2002 dzięki staraniom rodziny odnowiono pomnik na cmentarzu starochorzowskim i umieszczono przy nim tablicę informacyjną, z tekstem zaaprobowanym przez abp. Damiana Zimonia. W 2010 roku Minister Sprawiedliwości nadał pośmiertnie ks. Janowi Masze złotą odznakę „za zasługi w pracy penitencjarnej”.

Formalne przygotowania do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego ks. Jana Machy zostały zainicjowane przez metropolitę katowickiego, abp. Wiktora Skworca po obchodach 70. rocznicy śmierci ks. Jana Machy w katowickim więzieniu przy ul. Mikołowskiej w grudniu 2012 roku. W styczniu 2013 roku abp W. Skworc mianował ks. dr. Damiana Bednarskiego postulatorem procesu. Zgodnie z procedurami wystąpił on z prośbą do ordynariusza diecezji katowickiej, w której posługiwał ks. Jan Macha, o wszczęcie procesu beatyfikacyjnego. Prośba została przyjęta przez abp. Skworca. Powołano Komisję Historyczną, która zajęła się zbieraniem materiałów na temat życia i działalności ks. Machy oraz wyjaśnieniem wątpliwości, które mogłyby przeszkodzić w procesie. Po zebraniu pism kandydata na ołtarze cenzorzy-teologowie dokonali ich oceny pod kątem zgodności z wiernością Magisterium Kościoła.

Biskup Katowicki przedstawił Episkopatowi Polski wniosek o zgodę na rozpoczęcie procedury procesowej. Po jego pozytywnym zaakceptowaniu wystąpił do Stolicy Apostolskiej o tzw. nihil obstat. Pismo zwrotne z Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych  nadeszło w październiku 2013 roku. Niezwłocznie przystąpiono do powołania trybunału, który miał się zająć przesłuchaniem świadków i zebraniem materiałów procesowych.

W międzyczasie listy popierające otwarcie procesu beatyfikacyjnego nadesłało wielu polskich biskupów. Kardynał Stanisław Nagy napisał: „Z pełną gotowością wyrażam poparcie prośby Księdza Arcybiskupa w sprawie beatyfikacji ks. Jana Machy tym bardziej, że idzie o konfratra Ślązaka, który dał dowody tak głębokiej świętości”. Biskup Piotr Libera napisał: „Postać tego młodego prezbitera śląskiego – męczennika brunatnego totalitaryzmu jest mi znana i bliska od lat studiów w Wyższym Śląskim seminarium Duchownym w Krakowie”. Arcybiskup H. Hoser, który zapoznał się z filmem o ks. Janie stwierdził: „Materiał filmowy wszechstronnie przedstawia postać ks. Jana i pozwala osiągnąć pewność, że jest patronem na nasze czasy: gorliwością, odwagą, umiłowaniem kapłaństwa, rozwagą w trudnej sytuacji społecznej, żarliwym patriotyzmem apeluje do nam współczesnych o świadectwo życia i wiary”. A kard. M. Jaworski wyraził się w słowach: „Film jest bardzo przejmujący – klerycy i kandydaci do seminarium winni go głęboko przeżyć!”.

Dlaczego sługa Boży, ks. Jan Macha, nie znalazł się wśród 108 beatyfikowanych lub w gronie 88 sług Bożych oczekujących na beatyfikację? Czy mamy prawo sądzić, że został zabity z powodu nienawiści do wiary? Prawdopodobnie zwiodła nas teza o niewystarczającym materiale dowodowym wskazującym na jego męczeństwo w rozumieniu teologicznym, zgromadzonym w jego kurialnej teczce personalnej, ograniczone relacje z rodziną sługi Bożego lub brak inicjatywy „oddolnej”, czy też zredukowanie do dwóch osób liczby kandydatów w każdej z diecezji Kościoła katolickiego w Polsce. A przecież – jak już wiemy – i jego osoba pogłębiła straty w szeregach duchowieństwa archidiecezji katowickiej w okresie drugiej wojny światowej.

24 listopada 2013 roku w katedrze Chrystusa Króla został zainaugurowany w sposób uroczysty proces beatyfikacyjny ks. Jana Machy. Zaprzysiężony został także trybunał, w skład którego weszli: ks. dr Grzegorz Stephen – delegat biskupi, ks. dr Wojciech Surmiak – promotor sprawiedliwości oraz s. Małgorzata Oczkowicz SDS – notariusz aktuariusz. Od tego dnia ks. Janowi Macha przysługiwał tytuł sługi Bożego.

            28 listopada 2019 roku papież Franciszek podczas audiencji udzielonej prefektowi Kongregacji ds. Kanonizacyjnych kard. Angelo Becciu, zaaprobował dekret potwierdzający męczeństwo Sługi Bożego ks. Jana Franciszka Machy. Papieska decyzja oznaczała zakończenie trwającego sześć lat procesu beatyfikacyjnego śląskiego kapłana – męczennika czasów II wojny światowej. Stolica Apostolska wyznaczy miejsce i czas uroczystości beatyfikacyjnych. Papież Franciszek zatwierdził też termin beatyfikacji ks. Jana Machy w Katowicach […].

***

            17 lipca 1942 roku rozpoczęły się walki sowiecko-niemieckich wojsk pod Stalingradem. Zbrodniczy reżim zaczął chylić się ku upadkowi.

            17 lipca 1942 roku, w piątek, ks. Jan Macha został skazany na śmierć przez zgilotynowanie. W ostatnim liście do rodziny, kilka godzin przed śmiercią, napisał:

            Umieram z czystym sumieniem. Żyłem krótko, ale uważam, że cel swój osiągnąłem.  Nie rozpaczajcie! Wszystko będzie dobrze! Bez jednego drzewa las lasem zostanie (…). Zatem do widzenia! Zostańcie z Bogiem! Módlcie się za Waszego Hanika.

            Wyrok na ks. Masze wykonano piętnaście minut po północy, w sobotę, 3 grudnia 1942 roku.

            „Zawsze myśl o niebie” – podpowiada nam Pani Agnieszka Huf w książce poświęconej historii Hanika – ks. Jana Machy, wydanej w 2020 roku. Przyjęcie nauczania Jezusa wymaga i dziś wiele odwagi i otwartości, dostrzeżenia czegoś więcej. Przyjęcia paradoksów, nielogiczności i tego, że drogi Boże nie są drogami naszymi.

            Siostry i Bracia! W naszym życiu nieustannie potrzebujemy punktów zwrotnych. Wszystko po to, aby przestać krążyć wokół własnego „ja” – swoich rozczarowań i nierealizowanych planów, i rozpocząć drogę pełną radości ze świadomym „tak” na to, co przed nami. Ojciec Franciszek akcentuje:

Wybierzmy drogę Boga, a nie drogę naszego ego – „ja”. Wybierzmy drogę „tak” – a nie drogę „jeśli”. Odkryjemy, że nie ma nic niespodziewanego, że nie ma drogi „pod górę”, nie ma nocy, w których nie można by spotkać Jezusa.

Amen.

Ks. Henryk Olszar, 17 VII 2020 r.

ZOBACZ TAKŻE
DANE ADRESOWE

Księgarnia św. Jacka
ul. Wita Stwosza 11, 40-042 Katowice
NIP: 634-019-76-31
KRS: 0000138372
REGON: 001316076

DANE KONTAKTOWE

32 355 48 00
519 546 100
biuro@ksj.pl
Hurtownia czynna
od poniedziałku do piątku: 8:00 – 16:00

© 2020 Księgarnia św. Jacka
Realizacja: Bazinga